Newsletter
Wyszukaj

Jutro nie przyjdzie nigdy

24.04.2017, godz. 18.00

24.04.2017-21.05.2017

    Wystawa

17546798_10154471296183811_1890249633001204743_o

Kurator: Marek Wasilewski

Artyści: Mirosław Bałka, Katarzyna Krakowiak

„Jutro nie przyjdzie nigdy” – to trzecia odsłona projektu będącego rezultatem współpracy Mirosława Bałki i Katarzyny Krakowiak. Punktem wyjścia do jego realizacji było pytanie o poczucie niepewności, jakie towarzyszy nam w coraz szybciej zmieniającym się świecie. To także pytanie o możliwość artykulacji naszych potrzeb i lęków. Powszechnie odczuwamy inflację znaczenia słów w przestrzeni publicznej. Agresja, demagogia i kłamstwo są dzisiaj stałymi elementami dyskursu medialnego i politycznego. Każdego dnia w mediasferze pojawiają się nowe słowa i hasła, które są narzędziami werbalnego wywierania presji i zdobywania dominacji nad innymi poprzez zawartą w tych słowach symboliczną przemoc. Otaczające nas na każdym kroku znaki manipulują naszymi emocjami i potrzebami, mają nas nieustannie pobudzać do reakcji.

Projekt Katarzyny Krakowiak i Mirosława Bałki jest pytaniem o znaczenie słów i znaków, którymi się komunikujemy, ale nie porozumiewamy. Tytuł wystawy sugeruje niemożliwość dalszej narracji, niemożliwość spełnienia się przyszłości w momencie przekreślenia teraźniejszości. Zawiera się w nim także paradoks niemożności określenia czasu: „jutro” nigdy nie nadchodzi, ponieważ z naszego punktu widzenia każdą chwilę musimy określać jako teraźniejszą. W świecie bez przyszłości, w rzeczywistości skazanej na wieczną teraźniejszość, stajemy wobec niemożliwości zarówno transgresji, jak i transcendencji. Paradoksy związane z wyobrażeniem przyszłości najlepiej ujął Richard Barbrook, autor książki Przyszłości wyobrażone, nadając jej rozdziałom znaczące tytuły: „Przyszłość jest taka jak kiedyś” oraz „Ci, którzy nie pamiętają przyszłości, skazani są na jej powtarzanie”[*]. Barbrook pokazuje, że przyszłość jest funkcją przeszłości, że wyobrażenia jutra są teoretycznym, politycznym i propagandowym konstruktem, który w rzeczywistości nigdy nie ma szansy na spełnienie w takim wymiarze, w jakim się tego spodziewamy.

„Jutro nie przyjdzie nigdy” jest pierwszym wspólnym projektem Katarzyny Krakowiak i Mirosława Bałki. Ważnym elementem tej wystawy jest proces, który doprowadził do jej realizacji, szukanie wspólnego pola, niebędącego kompromisem, tylko otwarciem nowych możliwości. To dialog dwóch pokrewnych, ale jednak odmiennych postaw artystycznych. Katarzyna Krakowiak tworzy przede wszystkim instalacje dźwiękowe sytuowane w kontekście architektury i życia miasta. Jedna z jej ostatnich prac dźwiękowych umieszczona została w trudnym i fascynującym wnętrzu filharmonii w Szczecinie (2016). Mirosław Bałka znany jest jako autor rzeźb, rysunków, prac wideo, a także monumentalnych realizacji w londyńskiej Tate Modern oraz pomnika ofiar katastrofy promu „Estonia” w Sztokholmie (1998). Wystawa w Galerii Arsenał w Poznaniu jest rezultatem współdziałania opartego na dynamice podobieństw i różnic. To być może przede wszystkim rozmowa dwójki artystów, pracujących razem nad stworzeniem wspólnego dzieła, negocjujących różne koncepcje, próbujących różnych rozwiązań, poszukujących nowej jakości, która nie będzie wypadkową ich dotychczasowych przyzwyczajeń, lecz uformuje nową konstelację znaczeń. Znani ze swoich minimalistycznych dzieł artyści przedstawią realizację składającą się z serii lapidarnych, zagadkowych i poetyckich haseł wykonanych w technice lampy neonowej. Pojedynczym wyrazom, ciągom liter i znaków towarzyszy dźwięk sprzężony z neonowymi światłami. Efektem jest multimedialna instalacja, kompozycja sygnałów wizualnych i dźwiękowych, której ważnym aspektem jest umiejscowienie jej w konkretnej przestrzeni. Pokazane na wystawie neony można odczytywać na co najmniej trzy sposoby: jako chaotyczną polifonię głosów, jako monolog lub jako dialog. Prosta forma otwiera przed widzem możliwość samodzielnej nawigacji pomiędzy sygnałami i nowego konstruowania znaczeń, które mogą dotyczyć indywidualnego doświadczenia każdego z nas.

Marek Wasilewski

[*] R. Barbrook, Przyszłości wyobrażone. Od myślącej maszyny do globalnej wioski, tłum. J. Dzierzgowski, Warszawa 2009 (oryginał: Imaginary Futures: From Thinking Machines to the Global Village, London 2007).

My – wspólny organizm, Elvin Flamingo & Infer

9.01.2018, godz. 18.00

9.01-4.02.2018

    Wystawa
Elvin-Flamingo-Infer-

Jarosław Czarnecki, który przybrał pseudonim Elvin Flamingo, jest jednym z nielicznych polskich artystów, którzy konsekwentnie od wielu lat podejmują temat relacji współczesnych praktyk naukowych, technologicznych i kulturowych. W swoich pracach artysta przekracza idee antropocentryzmu sztuki oraz kwestionuje pojęcie autonomii artystycznej. Jego twórczość, która przybiera postać instalacji, filmów, a także koncertów muzycznych, łączy energię zwierząt i ludzi ze światem technologii i mediów. Piotr Krajewski pisał o pracach Elvina Flamingo, że ich punktem wyjścia jest wieloletnia fascynacja artysty biologią i że  jest ona w wymiarze gatunkowym spotkaniem  ludzkiej i nie ludzkiej kultury. „Dzieło Jarosława Czarneckiego (…) wykracza poza proste dychotomie natura-technologia, biologia-kultury, formy naturalne-architektura, budowanie albo konstruowanie środowisk, kreacja-symulacja. Artysta przygotowuje i inicjuje procesy, które następnie mogą/muszą zostać podjęte przez samą naturę”.[1] Najbardziej znanym projektem Flamingo jest nagrodzona na Biennale Sztuki Mediów WRO praca Symbiotyczność tworzenia, która jest efektem jego wieloletniej pracy z koloniami mrówek farmerek. Artysta komentując swoją instalację, podkreślał, że „zasadniczym zabiegiem jest tutaj przesunięcie demiurgicznej pozycji autora (bądź artysty) na pozycję uczestnika… i każde z nas, dany superorganizm i ja, osobno nic nie znaczymy i wręcz nie istniejemy bez siebie nawzajem jako dzieło“.[2]

My – wspólny organizm Elvina Flamingo i grupy Infer jest fantastyczno-naukowym projektem wizualnym, który prowadzi nas od najstarszej grupy bezkręgowców żyjących na ziemi do świata rzeczywistości wirtualnej. Wszystkie elementy tej instalacji są ze sobą powiązane i współistnieją, tworząc tytułowy „wspólny organizm”. Inspiracją dla powstania tej pracy była informacja o odkryciu przez astronomów dwóch gwiazd KIC 8462852 oraz EPIC 204278916 , w których wykryto trudno wytłumaczalne nieregularne spadki jasności. Istnieją różne hipotezy wyjaśniające to zjawisko.  Jedna z nich mówi o masywnym roju komet otaczającym gwiazdy, zaś według innej – gwiazda obraca się z tak dużą prędkością, że dochodzi do jej spłaszczenia, przez co na biegunach występują wyższe temperatury niż na równiku. Mniej wiarygodne, ale nadal nie odrzucone wyjaśnienie zakłada, że mamy do czynienia z tzw. Sferą Dysona – megastrukturą, opisaną prawie 60 lat temu przez Freemana Dysona w czasopiśmie naukowym „Science”, w artykule zatytułowanym Search for Artificial Stellar Sources of Infra-Red Radiation. Jest to konstrukcja, która miałaby otaczać gwiazdę w celu gromadzenia energii na użytek odpowiednio zaawansowanej cywilizacji. Dyson, swoją megastrukturę opisywał właśnie jako „rój” mniejszych ciał, poruszających się po niezależnych (choć bliskich) orbitach, a nie jak sugerowali jego zwolennicy całkowicie otaczającą gwiazdę jednolitą masywną konstrukcję.

Nagrodzona praca (Grand Prix na Biennale Mediów WRO 2017) – instalacja My – wspólny Organizm dotyka problemu życia po erze człowieka i tworzy fantazje na temat możliwości rozprzestrzenienia się w kosmosie nie ludzkiego życia. Praca składa się z trzech obiektów. Obiekt A – Ten widok ma potencjał to inkubator zaprojektowany dla dżdżownic, produkowany przez nie biohumus za pośrednictwem specjalnych czujników emituje sygnały do pozostałych obiektów. Nawiązujący do heksagonalnego bieguna Saturna oraz teleskopu Jamesa Webba obiekt B – Wanitatywność jest pozornie pustym pojemnikiem gotowym do przyszłego zasiedlenia. Wyposażony w hełm VR, przypominający krzesło elektryczne obiekt C  – Fenotyp wirtualny daje dostęp do  generatywnej rzeczywistości wirtualnej. Przestrzeń dźwiękowa świata wirtualnego generowana jest na podstawie sygnałów z sensorów obiektu A. Sygnały z obiektu A generują także elementy wizualne, których doświadczamy, siedząc na fotelu.

Marek Wasilewski

Elvin Flamingo, właśc. Jarosław Czarnecki, urodzony w 1967 roku. Jako artysta pracuje od 2008 roku. W 2014 roku obronił pracę doktorską pt. „Symbiotyczność tworzenia” na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, która odbiła się szerokim echem w kraju i za granicą. Jest wykładowcą i prodziekanem na Wydziale Rzeźby i Intermediów ASP w Gdańsku. Jest laureatem licznych nagród, m.in. Gold Remi na festiwalu Worldfest-Houston (2009), Grand Prix Biennale w Gdańsku (2012), Nagrody Krytyków na Biennale WRO 2015, Grand Prix Triennale w Sopocie (2016).

Radosław Deruba , urodzony w 1987 roku, twórca wizualny, autor i projektant wizualizacji generatywnych w czasie rzeczywistym. Absolwent Wydziału Rzeźby i Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku (2015). Laureat Grand Prix na Videozone Festival 2015. Finalista festiwali Inspirations 2014, LPM Mexico 2013 i LPM Rome 2013.

Patryk Chyliński , urodzony w 1992 roku, twórca generatywny, łączący świat realny ze światem cyfrowym, muzyk eksperymentalny, student ostatniego roku na Wydziale Rzeźby i Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Radosław Deruba i Patryk Chyliński tworzą duet Infer.

[1] Piotr Krajewski, Oddziaływanie nieantagonistyczne, „Czas Kultury” 1/2016, str. 139-143

[2] Zderzenie świata sztuki i mrówek, z Elvinem Flamingo i Jussim Parikką rozmawia Joasia Krysa, „Czas Kultury” 1/2016, str.150

Tożsamość, erotyka i polityka – sztuka LGBTQ teraz!

18.01.2018, godz. 18.00

    Edukacja
dav

Spotkanie z cyklu Dialogowanie historyków sztuki i artystów organizowanego we współpracy z Instytutem Historii Sztuki UAM.

rozmawiają: Paweł Leszkowicz i Daniel Rycharski

Rozmowa Pawła Leszkowicza i Daniela Rycharskiego poświęcona będzie roli sztuki wobec sytuacji osób LGBT we współczesnej Polsce. Na arenie międzynarodowej w ostatniej dekadzie obserwujemy znaczący postęp w obszarze praw obywatelskich, jak i ekspresji kulturowej osób nieheteroseksualnych, a jednocześnie nasilają się represje i nowe wykluczenia. Kolejne kraje legalizują związki partnerskie, otwierają się różne religie,  organizowane są liczne wystawy sztuki queer, czasy marginalizacji i niewidzialności odchodzą w przeszłość. Tymczasem  w Europie Wschodniej, pod wpływem Rosji i religijnego fundamentalizmu, zwiększa się homofobia, cenzura ogranicza wolność wypowiedzi, wycofanie w prywatność staje się strategią przetrwania jak w czasach totalitaryzmów.  Rola kultury i praw osób LGBT bardzo silnie uzależniona jest od lokalnego kontekstu, a w perspektywie międzynarodowej zawieszona jest pomiędzy nową emancypacją i dawną opresją, w zależności od miejsca, gdzie się tworzy i żyje. Zastanowimy się, jak ta sytuacja artystyczna, polityczna i osobista wygląda u nas, jakie są strategie artystyczne, wystawiennicze i społeczne.  Czy sztuka lub wizualny aktywizm mogą odegrać jakąś rolę wobec martwego punktu, w jakim utknęły prawa obywatelskie i miłosne mniejszości w Polsce?

Dialogowanie historyków sztuki i artystów to cykl spotkań prowadzonych przez pracowników Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i zaproszonych przez nich artystów. Tematy poszczególnych spotkań – nawiązujące do programu aktualnych wystaw w Galerii Miejskiej Arsenał – staną się punktem wyjścia do rozmowy o sztuce, wystawiennictwie czy krytyce, w której istotną rolę odegra skonfrontowanie dwóch perspektyw patrzenia, rozumienia i mówienia o sztuce – historyków sztuki i artystów. Tym razem rozmawiać będą: dr Paweł Leszkowicz (historyk sztuki, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Instytut Historii Sztuki) i Daniel Rycharski (artysta, aktywista środowiska LGBTQ).


Paweł Leszkowicz – wykładowca akademicki i niezależny kurator specjalizujący się w obszarze sztuki i kultury współczesnej, wystawiennictwa i studiów LGBTQ.  Zorganizował wystawy:  Miłość i Demokracja (2006),  Vogue (2009),  Ars Homo Erotica (2010), Love is Love. Sztuka jako aktywizm LGBTQ od Wielkiej Brytanii do Białorusi (2011),  Civil Partnerships. Feminist and Queer Art and Activism in the UK (2012).  Autor książek: Helen Chadwick. Ikonografia podmiotowości (2001), Miłość i Demokracja. Refleksja o kwestii homoseksualnej w Polsce (2005),  Art Pride. Sztuka gejowska z Polski (2010), Nagi mężczyzna. Akt męski w sztuce polskiej po 1945 roku (2012).

Daniel Rycharski – artysta wizualny, aktywista. Urodził się w 1986 roku w Sierpcu. Mieszka i pracuje w Sierpcu i Szczecinie. Zajmuje się działaniami artystycznymi w przestrzeni wsi, jest twórcą wiejskiego street artu. Jest autorem filmów, instalacji multimedialnych i obiektów site-specific, a także animatorem kultury. Tworzy projekty publiczne w przestrzeni wiejskiej, angażujące lokalną społeczność. W latach 2005–2009 tworzył grupę artystyczną ze Sławomirem Shuty. W 2009 postanowił wrócić do rodzinnej wsi Kurówko. W swojej praktyce artystycznej Rycharski inspiruje się m.in. elementami sakralnymi, wierzeniami ludowymi. W 2012 otrzymał tytuł Kulturysty roku przyznawany przez Program Trzeci Polskiego Radia. W 2017 nagrodzony został Paszportem Polityki w kategorii sztuki wizualne. Brał udział m.in. w takich wystawach jak: „Robiąc użytek. Życie w epoce postartystycznej”, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, 2016; „Into the Country”, Salt Ulus, Ankara, 2014; „Co widać. Polska sztuka dzisiaj”, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa, 2014; „Street art na wsi”, Galeria Sztuki Wozownia, Toruń, 2012. ,,Późna Polskość” CSW w Warszawie.

Romantyczne przygody Beth Stephens, Annie Sprinkle i raka piersi

19.01.2018, godz. 18.00

19.01-1.04.2018

    Wystawa
5. The Romantic Breast Cancer Adventures of Beth Stephens & Annie Sprinkle, fot. David Steinberg

for English version please scroll down

Fotoplastykon Poznański

Koncepcja: Zofia nierodzińska

„Symptomy choroby są zamaskowanymi przejawami miłości, a każda choroba jest przekształconą miłością“. [1]

Pragnienie powoduje choroby, wierzono jeszcze w początkach XX wieku, przynajmniej w świecie mieszczańsko-sanatoryjnej utopii sportretowanej przez Tomasza Manna w Czarodziejskiej górze. Chorzy dotknięci pożądliwością, o symptomach potwierdzonych medycznie, odsyłani byli wtedy do miejsc odosobnienia, położonych najczęściej na szczytach gór, tak aby w tych nietkniętych zanieczyszczeniami epoki przemysłowej okolicznościach cieszyć się spokojem, wstrzemięźliwością i czystym powietrzem niedostępnym dla pracujących w miastach robotniczych mas. Bohaterowie powieści Manna uosabiają romantyczne przekonanie o tym, że człowiek (najczęściej młody zamożny mężczyzna) potrzebuje izolacji, aby wyzdrowieć i w efekcie w pełni wykorzystać swoje twórcze możliwości. Moc kreacyjna jednostki mierzona jest tu odwrotnie proporcjonalnie do słabości fzycznej, której przyczyn upatruje się w afektach powodowanych utrzymywaniem zbyt silnych więzów rodzinnych i wynikających z nich zakaźnych obowiązków. Indywidualizm przepisany zostaje jako remedium na choroby ciała, jego gwarantem zdrowie potwierdzone niezależnością ekonomiczną; relacje społeczne diagnozuje się jako szkodliwe dla szukającej autonomii jednostki. Nowa kapitalistyczna epoka wykuwa w początkach XX wieku swojego bohatera: narcystycznego self-made mana, w swojej współczesnej odsłonie: pozbawionego powłoki cielesnej awatara.

Zupełnie inaczej choroba przedstawia się w twórczości amerykańskiego duetu: Beth Stephens i Annie Sprinkle, który podczas swojej pierwszej wystawy w Polsce pt. Romantyczne przygody Annie Sprinkle, Beth Stephens i raka piersi w poznańskim fotoplastikonie zaprezentuje fotografe z serii Cancer Erotica. Tytułowy rak piersi nie jest tu karą za grzechy życia, a odosobnienie zdecydowanie niezalecane w ramach terapii; choroba nabiera tu charakteru wspólnotowego, jest czymś, czym można, a nawet trzeba się dzielić. Fotografowanie ciała w chorobie staje się swego rodzaju nowotworowym coming outem przełamującym kult wirtualnie proflowanego idywidualizmu. Nowotwór ze zdjęć Beth i Annie zyskuje na znaczeniu jako inspirator, współtwórca i bohater erotycznej narracji. Choroba zapewnia tu kontekst: łóżko jest miejscem akcji, medyczne accessoir, do którego należy zarówno wenfon, jak i karnawałowe piórko, tworzy zestaw dziwnych, acz niezbędnych rekwizytów; w centrum zdarzeń znajdują się performerki(-rzy), czyli Annie, Beth, rak piersi oraz postaci epizodyczne jak pielęgniarka, przyjaciółki oraz czarny doberman. Klasyczne czarno-białe fotografe z serii Cancer Ertotica przedstawiają artystki w trakcie inspirowanego chemioterapią rytuału lesbijskich postrzyżyn; wspólna decyzja o pozbyciu się owłosienia wyprzedza tu nieuniknione konsekwencje choroby; partnerki nie zapominają przy tym o zastosowaniu erotycznych środków kojących. Fotografe wykonał przyjaciel artystek David Steinberg. Drugą część serii stanowią kolorowe snapshoty autorstwa Beth Stephens wykonane podczas wspólnego pobytu artystek w szpitalu: infuzji, odwiedzin, przed, w trakcie i po operacyjnym usunięciu zbitych tkanek nabłonkowych z biustu Annie. Ciekawe jest to, że to właśnie pierś, znak rozpoznawczy słynnej pin-up girl, stała się miejscem rozwoju potencjalnie śmiertelnej choroby. Na zdjęciach Beth biust Annie nie ulega fetyszyzacji, dotknięty chorobą obiekt pożądania wymyka się logice męskiego spojrzenia, to wcale nierzadkie kobiece doświadczenie z rakiem piersi wystarcza, aby spektrum heteronormatywnego imaginarium okazało się niewystarczające. Nowotwór nie czyni z biustu Annie abjektu, to byłoby za proste, widziany oczami Beth staje się częścią uwspólnionego doświadczenia, które możliwe jest dzięki współodczuwającemu, haptycznemu spojrzeniu (touching gaze), które odrzuca androcentryczny konstruktywizm, nie oddziela „ja“ od „innego“, ciała od umysłu, człowieka od innych żyjących istot. Artystki proponują tutaj zupełnie odmienny, niż ten ofcjalnie patriarchalny, sposób kształtowania reprezentacji. Nie budują silnych podmiotów kosztem sprowadzania „innych“ do roli fetyszów, kierując się doświadczeniem troski ucieleśniają to, co izraelska teoretyczka Bracha Lichtenberg Ettinger nazywa „matrixial gaze“, czyli spojrzeniem macicznym, bazującym na współodczuwaniu, na relacjach, których nie sposób objąć zestawem pojęciowym ze słownika Lacanowskiej psychoanalizy.

To nie indywidualizm i związana z nim segregacja gatunkowa, zdają się mówić autorki serii Cancer Erotica, ale współodczuwanie pozwala ludzkim zwierzętom na wykorzystanie pełni swoich możliwości, na świadome bycie częścią organicznego świata. W tej materialistycznej rzeczywistości choroba nie jest metaforą, lecz tym co widać i czuć, czyli zbitkiem tkanek, które w swoim komórkowym rozprzężeniu są tak samo budulcem ludzkich, jak i nieludzkich organizmów żywych. Wyzbycie się przekonania o własnej antropocentrycznej wyjątkowości może być uzdrawiającym doświadczeniem leczącym gatunek Homo sapiens z pozbawionego humoru autodestrukcyjnego indywidualizmu, który w przedśmiertnych drgawkach grozi uruchomieniem arsenału atomowego. Beth i Annie zamiast narcystycznej obsesji proponują miłość i troskę o siebie nawzajem, a także o inne ziemskie byty. Artystki są prekursorkami ekologicznego seks-aktywizmu, poprzez który propagują zmianę ludzkiego sposobu postrzegania Ziemi jako matki na Ziemię jako kochankę, gdyż jak przekonują: od matki oczekuje się opieki, a o względy kochanki trzeba zadbać, tak aby nie odeszła.

Zofia Nierodzińska

[1] Mann, T.: Czarodziejska góra, Kraków: Warszawa 1982, s.128

Ograniczenia wiekowe: od 16 r.ż./ za zgodą rodziców

Wystawy w Fotoplastykonie Poznańskim organizowane są we współpracy z Wydawnictwo Miejskie Posnania.


 

Fotoplastykon Poznański

Concept: Zofia nierodzińska

Symptoms of disease are nothing but a disguised manifestation of the power of love; and all disease is only love transformed. [1]

Desire tiggers disease; this belief lingered still at the beginning of the 20th century, at least in the world of a bourgeois spa-located utopia portrayed by Thomas Mann in The Magic Mountain. Patients afflicted with excessive desire, with medically confirmed symptoms, were then sent back to places of seclusion, most often located on tops of mountains, in order to enjoy peace, continence and clean air inaccessible to the working urban classes; they relished in the air uncontaminated by the industrial era. The protagonists of Mann’s novel epitomise the romantic conviction that a man (usually a young affluent man) needs isolation to recover and, as a result, to fully use his creative abilities. The creative power of an individual is measured inversely in proportion to physical weakness, the causes of which are apparently linked to affectations caused by excessively strong family ties and the resulting infectious duties. Individualism is prescribed as a remedy for bodily diseases. It is guaranteed by a good health status confirmed by economic independence; social relations are diagnosed as harmful to the individual who seeks autonomy. In the early twentieth century, the new capitalist era forges its own hero: a narcissistic self-made man, who in the present-day version is a skinless avatar.

This disease comes off completely differently in the work of the American duo: Beth Stephens and Annie Sprinkle, who during his first exhibition in Poland entitled The Romantic Adventures of Annie Sprinkle, Beth Stephens and Breast Cancer in the Poznań kaiserpanorama will present photographs from the Cancer Erotica series. The breast cancer in the title is not a punishment for the sins of one’s life, and isolation is definitely not recommended as part of the therapy. The disease acquires a communal character as something that can and must be shared. Photographing the body in illness becomes a sort of cancerous coming-out that undermines the worship of virtually profiled individualism. The cancer in the photos by Beth and Annie gains importance as an inspiration, co-creator and hero of an erotic narrative. The disease provides the context, with the bed as the setting, the medical accessories comprise both the catheter and the carnival feather, and a whole set of strange but necessary props. The performers, or Annie, Beth, breast cancer, and cameo characters like a nurse, friends and a black Doberman are the centre of all attention. Classic black-and-white photographs from the Cancer Ertotica series show the artists during a chemotherapy-inspired ritual of lesbian hair-cutting; the joint decision to get rid of hair foreshadows the inevitable consequences of the disease; the partners do not forget about the use of erotic soothers. Photographs were taken by the artists’ friend David Steinberg. The second part of the series is composed of colour snapshots by Beth Stephens wykonane podczas wspólnego pobytu artystek w szpitalu: infuzji, odwiedzin, przed, w trakcie i po operacyjnym usunięciu zbitych tkanek nabłonkowych z biustu Annie. Ciekawe jest to, że to właśnie pierś, znak rozpoznawczy słynnej pin-up girl, stała się miejscem rozwoju potencjalnie śmiertelnej choroby. Na zdjęciach Beth biust Annie nie ulega fetyszyzacji, dotknięty chorobą obiekt pożądania wymyka się logice męskiego spojrzenia, to wcale nierzadkie kobiece doświadczenie z rakiem piersi wystarcza, aby spektrum heteronormatywnego imaginarium okazało się niewystarczające. Nowotwór nie czyni z biustu Annie abjektu, to byłoby za proste, widziany oczami Beth staje się częścią uwspólnionego doświadczenia, które możliwe jest dzięki a compassionate, touching gaze, which rejects androcentric constructivism, nie oddziela „ja“ od „innego“, ciała od umysłu, człowieka od innych żyjących istot. Artystki proponują tutaj zupełnie odmienny, niż ten oficjalnie patriarchalny, sposób kształtowania reprezentacji. Nie budują silnych podmiotów kosztem sprowadzania „innych” do roli fetyszów, kierując się doświadczeniem troski ucieleśniają to, co izraelska teoretyczka Bracha Lichtenberg Ettinger calls a matrixial gaze, based on compassion, on relations which cannot be contained within the glossary related to Lacanian psychoanalysis.

To nie indywidualizm i związana z nim segregacja gatunkowa, zdają się mówić autorki serii Cancer Erotica, ale współodczuwanie pozwala ludzkim zwierzętom na wykorzystanie pełni swoich możliwości, na świadome bycie częścią organicznego świata. W tej materialistycznej rzeczywistości choroba nie jest metaforą, lecz tym co widać i czuć, czyli zbitkiem tkanek, które w swoim komórkowym rozprzężeniu są tak samo budulcem ludzkich, jak i nieludzkich organizmów żywych. Wyzbycie się przekonania o własnej antropocentrycznej wyjątkowości może być uzdrawiającym doświadczeniem leczącym gatunek Homo sapiens z pozbawionego humoru autodestrukcyjnego indywidualizmu, który w przedśmiertnych drgawkach grozi uruchomieniem arsenału atomowego. Beth i Annie zamiast narcystycznej obsesji proponują miłość i troskę o siebie nawzajem, a także o inne ziemskie byty. Artystki są prekursorkami ekologicznego seks-aktywizmu, poprzez który propagują zmianę ludzkiego sposobu postrzegania Ziemi jako matki na Ziemię jako kochankę, gdyż jak przekonują: od matki oczekuje się opieki, a o względy kochanki trzeba zadbać, tak aby nie odeszła.

Zofia Nierodzińska

[1] Mann T., The Magic Mountain, transl. H.T. Lowe-Porter. Vintage Books: London, 1999, p. 336.

The exhibitions at Fotoplastykon Poznań are organized in cooperation with the Municipal Publishing House Posnania.

sexecology.org
www.davidsteinberg.us
earthlab.ucsc.edu
anniesprinkle.org
https://en.wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Stephens
https://en.wikipedia.org/wiki/Annie_Sprinkle

 

Zaleszany

29.01.2018, godz. 18.00

29.01-25.02.2018

    Wystawa
zaproszenie-przod-A5

Zaleszany

Leon Tarasewicz, Małgorzata Dmitruk

Agnieszka Arnold – autorka filmu „Bohater”

Gdy zaprosiłam do współpracy Małgorzatę Dmitruk i Leona Tarasewicza, poprosiłam o dialog, o to, by zechcieli w dzielonej razem przestrzeni poprowadzić ze sobą wizualną „rozmowę”, porozmawiać poprzez swoją sztukę i by pozwolili publiczności ich „usłyszeć”. Nie narzucałam ani nie sugerowałam tematu. Zależało mi jedynie, by wspólne artystom pochodzenie z Podlasia wybrzmiało na wystawie. Mogli więc wybrać i bez długiego zastanawiania się, niejako w sposób naturalny i niemal odruchowy, wybrali opowieść o tragedii w Zaleszanach. Szybko podzielili się przestrzenią galeryjnych sal na piętrze. Decyzja była prosta: Małgorzata Dmitruk rysuje na ścianach, a Leon Tarasewicz działa na podłogach. Oboje zdecydowali się na czarno-białą tonację, choć malarstwo Tarasewicza zwykle iskrzy się jaskrawymi kolorami. Nie tym razem. Skojarzenie z barwą żałoby jest jak najbardziej uprawnione, tematem jest przecież mord dokonany na cywilnej ludności podlaskiej wsi…  Jest to historia powszechnie znana na Podlasiu, ale niemal nieobecna w świadomości mieszkańców pozostałych regionów Polski. To przemilczany w polskich podręcznikach dramat białoruskiej ludności. Prawdziwie czarna karta historii. Świadomi tego faktu artyści postanowili uzupełnić swój przekaz o projekcję filmu Agnieszki Arnold pt. Bohater.

Potworne wydarzenia w Zaleszanach rozegrały się nagle, choć nie był to przypadek odosobniony. Niestety. Jak podają historycy i naoczni świadkowie: 29 stycznia 1946 roku „Bury” (Romuald Rajs) wraz ze swoim oddziałem Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego napadł na mieszkańców wsi. Zapędzona do chaty cywilna ludność miała tam zginąć. Sprawy przybrały inny obrót, ale ostatecznie zamordowano 16 osób, wśród nich kobiety i dzieci. Najmłodszą ofiarą było niemowlę. Tu warto zaznaczyć, że motywacją napaści była walka polityczna z białoruskimi zwolennikami Związku Radzieckiego i komunizmu. Z zeznań jednego ze świadków wynika, że „Bury” odczytał zgromadzonym w chacie mieszkańcom rozkaz, z którego wynikało, iż zginą za „współpracę z bolszewikami”…

Na stronach internetowych IPN można znaleźć dość szczegółowy opis wydarzeń, jakie się rozegrały owego zimowego dnia w 1946 roku w Zaleszanach i okolicy. Kilka lat później wyrokiem sądu z dnia 1.10.1949 r.  Romuald Rajs, pseudonim „Bury”, został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w 1950. Jednak po kilkudziesięciu latach został podważony, o czym pisze m.in. Jan Engelgard w tekście, zamieszczonym na portalu mysl-polska.pl, pt. Uważaj, „Bury”, bo źle skończysz…: „15 września 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok, stwierdzając, że celem działania osądzonych <<był niepodległy byt Państwa Polskiego>>”. „Burego” rehabilitowano… Engelgard opowiada o całej historii, powołując się również na tekst Piotra Zychowicza Dwa oblicza „Burego” zamieszczony w „Do Rzeczy” (8/2016). Zychowicz, co warto podkreślić, jest historykiem i publicystą współpracującym ze zdeklarowanie prawicowymi mediami, a od 2013 roku jest zastępcą redaktora naczelnego „Do Rzeczy”. Po swoim artykule prowadził polemikę z protestującym przeciw jego tekstowi wnukiem Romualda Rajsa – Arkadiuszem Rajsem. Publicysta twardo bronił zasady, że wojny nie prowadzi się przeciwko kobietom i dzieciom.

Sprawa wydarzeń w Zaleszanach przez lata nie była tak naprawdę zamknięta. Stosunkowo niedawno, bo w 2005 roku IPN ogłosił oficjalny komunikat: „W dniu 30.06.2005r. na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 i 7 kpk, art. 322 § 1 kpk w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zostało wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa nr S 28/02/Zi”. Wspomniane śledztwo dotyczyło wydarzeń w kilku wsiach, w tym w Zaleszanach, a tak określono zarzuty w tym samym oficjalnym komunikacie IPN: „Postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczy następujących zdarzeń przestępczych; (…) w dniu 29.01.1946r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie jak i spalenie 16 osób, oraz usiłowanie pozbawienia życia pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez poparzenie co najmniej dwóch osób (…)”

Pamięć o krzywdzie, więcej – o zbrodni nie jest polityczna. Jest ludzka, głęboko i boleśnie. Jest w niej żal i bezsilność, często gniew, choć on, na szczęście, mija najszybciej. Wystawa dwojga artystów pochodzących z Podlasia – Małgorzaty Dmitruk i Leona Tarasewicza – jest upomnieniem się o prawdę historyczną i o pamięć. Jest hołdem złożonym ofiarom, a nie wezwaniem do rozliczeń i ocen. Zaleszany nie są artystyczną prowokacją czy kolokwialnie mówiąc „wsadzeniem kija w mrowisko”, lecz przejmującym w swym wyrazie wołaniem o prawdę i co za tym idzie szacunek dla tych, którzy w straszliwych okolicznościach stracili życie.  O tych właśnie tragicznych wydarzeniach opowiada wspomniany już film dokumentalny Agnieszki Arnold pt. Bohater (TVP, 2002). Projekcja w formie zapętlonego pokazu towarzyszy wystawie. Tworzy miażdżący w swej wymowie kontekst i jakże mocno i dobitnie uzasadnia potrzebę jej powstania.

Bogna Błażewicz


Zaleszany

wernisaż: 29.01.2018, godz. 18.00

kuratorka: Bogna Błażewicz

oprowadzania kuratorskie: 10.02.2018, godz. 14.00, 21.02.2018, godz. 17.00

 

Oooootwieram książkę

3.02.2018, godz, 18.00

    Warsztaty
19059120_10210129805629047_4405132208330320000_n

Zapraszamy dzieci w wieku 5-10 lat wraz z opiekunami

prowadzenie: Magdalena Chodorowska

wstęp wolny

Spotkanie z Magdaleną Chodorowską polegało będzie na wspólnym tworzeniu przestrzennych ilustracji. Dzieci wspomagane przez dorosłych zbudują przestrzeń, scenografię, z wykorzystaniem kolorowych papierów i rysowanych barwnych elementów oraz nieoczywistych detali. Otwieranie książki, zamkniętej w tekturowych teczkach (będących okładkami książek), spowoduje efektowne wypiętrzenie sceny / ilustracji.

Przed przystąpieniem do pracy obejrzymy przykład takiej książki i sposób, w jaki jest zbudowana. Poświęcimy też chwilę na rozmowę, wybranie tematu pracy, tak by ilustracja dotyczyła narracji lub przeżycia ważnego dla dziecka (to ma być jego książka), projektowanie swoich ilustracji, być może wykonanie szkiców, inspiracje i techniczne fantazje.

Spodziewamy się bardzo efektownych dzieł zaskakujących rozmachem. Mamy nadzieję, że pracy dzieci towarzyszyć będzie poczucie dużych możliwości twórczych, radość z budowania przestrzennych planów, nadawania im charakteru za pomocą barw, a także, jeśli czas pozwoli, zajmowanie się finezyjnymi detalami.

Zamiast pamiątkowej fotografii na koniec warsztatów wykonamy swoje podobizny i umieścimy we  wspólnej jednostronicowej książce przestrzennej.

Magda Chodorowska – ukończyła studia na Wydziale Malarstwa  ASP w Warszawie w 1998 roku. Wcześniej uczęszczała do Liceum Plastycznego w Supraślu. Brała udział w wystawach grupowych w Warszawie, Białymstoku, Koninie, Zakopanem. Dostała drugą nagrodę na Białym Salonie Sztuk Pięknych w Galerii Arsenał w Białymstoku (2001) za cykl dużych tkanin. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, maluje freski, ilustruje książki, prowadzi zajęcia dla dzieci.  Współpracowała m.in. ze Sztuka Puka oraz Wydawnictwem Zakamarki. Obecnie współpracuje z Pro Sinfoniką, ilustrując materiały promocyjne do cyklicznych  koncertów.

 

Informacje i zapisy: joanna.tekla@arsenal.art.pl, 61 852 9501

 

Sztukmistrzowie

6.02.2018, godz. 9.00-12.00

    Edukacja / Warsztaty
sztukmistrzowie_POPR

prowadzenie: Stowarzyszenie Zielona Grupa

Stanisław Dróżdż: Słownik przestrzenny

Czy słowo może być obrazem? Jak litery mogą zaistnieć w przestrzeni? Odwołując się do poezji konkretnej i pojęciokształtów Stanisława Dróżdża, zabawimy się słowami i przestrzenią, odszukując ich wzajemne relacje. Czerpiąc z poezji konkretnej, sprawdzimy wizualne możliwości alfabetu, który także może stać się obrazem. Inspirując się przestrzennymi kompozycjami poety, stworzymy trójwymiarowe formy opisujące zastaną przestrzeń. Odwołując się także do realizacji Dróżdża w pawilonie polskim na Biennale Sztuki w Wenecji, wykorzystamy formę gry, w której to przypadek formuje efekt ostateczny naszych kompozycji.

Zajęcia artystyczne dla dzieci w wieku 9 – 12 lat

 

 

 

 

Spotkanie z Agnieszką Arnold

8.02.2018, godz. 18.00

    Bez kategorii
Agnieszka_Arnold-1

Spotkanie z Agnieszką Arnold, autorką filmu Bohater prezentowanego na wystawie Małgorzaty Dmitruk i Leona Tarasewicza Zaleszany.

prowadzenie: Krzysztof Podemski, Bogna Błażewicz

Agnieszka Arnold jest dokumentalistką, reżyserką i reporterką telewizyjną. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jest autorką wielu filmów o mniejszościach etnicznych i religijnych. Najbardziej znane są jej filmy poświęcone zbrodni w Jedwabnem (dokument Gdzie mój starszy syn Kain, 1999; Sąsiedzi, 2001).

W 2002 roku Agnieszka Arnold zrealizowała film Bohater, w którym ustami świadków wydarzeń opowiada o zbrodni w Zaleszanach. Dokument jest obecnie częścią wystawy Małgorzaty Dmitruk i Leona Tarasewicza pt. Zaleszany.


Aby otrzymywać informacje dotyczące wydarzeń
w Galerii Miejskiej Arsenał, wpisz poniżej
swój adres e-mail: