Newsletter
Wyszukaj

Zaleszany

29.01.2018, godz. 18.00

29.01-25.02.2018

    Wystawa
zaproszenie-przod-A5

Zaleszany

Leon Tarasewicz, Małgorzata Dmitruk

Agnieszka Arnold – autorka filmu „Bohater”

Gdy zaprosiłam do współpracy Małgorzatę Dmitruk i Leona Tarasewicza, poprosiłam o dialog, o to, by zechcieli w dzielonej razem przestrzeni poprowadzić ze sobą wizualną „rozmowę”, porozmawiać poprzez swoją sztukę i by pozwolili publiczności ich „usłyszeć”. Nie narzucałam ani nie sugerowałam tematu. Zależało mi jedynie, by wspólne artystom pochodzenie z Podlasia wybrzmiało na wystawie. Mogli więc wybrać i bez długiego zastanawiania się, niejako w sposób naturalny i niemal odruchowy, wybrali opowieść o tragedii w Zaleszanach. Szybko podzielili się przestrzenią galeryjnych sal na piętrze. Decyzja była prosta: Małgorzata Dmitruk rysuje na ścianach, a Leon Tarasewicz działa na podłogach. Oboje zdecydowali się na czarno-białą tonację, choć malarstwo Tarasewicza zwykle iskrzy się jaskrawymi kolorami. Nie tym razem. Skojarzenie z barwą żałoby jest jak najbardziej uprawnione, tematem jest przecież mord dokonany na cywilnej ludności podlaskiej wsi…  Jest to historia powszechnie znana na Podlasiu, ale niemal nieobecna w świadomości mieszkańców pozostałych regionów Polski. To przemilczany w polskich podręcznikach dramat białoruskiej ludności. Prawdziwie czarna karta historii. Świadomi tego faktu artyści postanowili uzupełnić swój przekaz o projekcję filmu Agnieszki Arnold pt. Bohater.

Potworne wydarzenia w Zaleszanach rozegrały się nagle, choć nie był to przypadek odosobniony. Niestety. Jak podają historycy i naoczni świadkowie: 29 stycznia 1946 roku „Bury” (Romuald Rajs) wraz ze swoim oddziałem Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego napadł na mieszkańców wsi. Zapędzona do chaty cywilna ludność miała tam zginąć. Sprawy przybrały inny obrót, ale ostatecznie zamordowano 16 osób, wśród nich kobiety i dzieci. Najmłodszą ofiarą było niemowlę. Tu warto zaznaczyć, że motywacją napaści była walka polityczna z białoruskimi zwolennikami Związku Radzieckiego i komunizmu. Z zeznań jednego ze świadków wynika, że „Bury” odczytał zgromadzonym w chacie mieszkańcom rozkaz, z którego wynikało, iż zginą za „współpracę z bolszewikami”…

Na stronach internetowych IPN można znaleźć dość szczegółowy opis wydarzeń, jakie się rozegrały owego zimowego dnia w 1946 roku w Zaleszanach i okolicy. Kilka lat później wyrokiem sądu z dnia 1.10.1949 r.  Romuald Rajs, pseudonim „Bury”, został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w 1950. Jednak po kilkudziesięciu latach został podważony, o czym pisze m.in. Jan Engelgard w tekście, zamieszczonym na portalu mysl-polska.pl, pt. Uważaj, „Bury”, bo źle skończysz…: „15 września 1995 Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wyrok, stwierdzając, że celem działania osądzonych <<był niepodległy byt Państwa Polskiego>>”. „Burego” rehabilitowano… Engelgard opowiada o całej historii, powołując się również na tekst Piotra Zychowicza Dwa oblicza „Burego” zamieszczony w „Do Rzeczy” (8/2016). Zychowicz, co warto podkreślić, jest historykiem i publicystą współpracującym ze zdeklarowanie prawicowymi mediami, a od 2013 roku jest zastępcą redaktora naczelnego „Do Rzeczy”. Po swoim artykule prowadził polemikę z protestującym przeciw jego tekstowi wnukiem Romualda Rajsa – Arkadiuszem Rajsem. Publicysta twardo bronił zasady, że wojny nie prowadzi się przeciwko kobietom i dzieciom.

Sprawa wydarzeń w Zaleszanach przez lata nie była tak naprawdę zamknięta. Stosunkowo niedawno, bo w 2005 roku IPN ogłosił oficjalny komunikat: „W dniu 30.06.2005r. na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 i 7 kpk, art. 322 § 1 kpk w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku zostało wydane postanowienie o umorzeniu śledztwa nr S 28/02/Zi”. Wspomniane śledztwo dotyczyło wydarzeń w kilku wsiach, w tym w Zaleszanach, a tak określono zarzuty w tym samym oficjalnym komunikacie IPN: „Postanowienie o umorzeniu śledztwa dotyczy następujących zdarzeń przestępczych; (…) w dniu 29.01.1946r. we wsi Zaleszany pozbawienia życia przez zastrzelenie jak i spalenie 16 osób, oraz usiłowanie pozbawienia życia pozostałych mieszkańców poprzez zamknięcie ich w jednym domu, który został podpalony i spowodowania uszkodzeń ciała poprzez poparzenie co najmniej dwóch osób (…)”

Pamięć o krzywdzie, więcej – o zbrodni nie jest polityczna. Jest ludzka, głęboko i boleśnie. Jest w niej żal i bezsilność, często gniew, choć on, na szczęście, mija najszybciej. Wystawa dwojga artystów pochodzących z Podlasia – Małgorzaty Dmitruk i Leona Tarasewicza – jest upomnieniem się o prawdę historyczną i o pamięć. Jest hołdem złożonym ofiarom, a nie wezwaniem do rozliczeń i ocen. Zaleszany nie są artystyczną prowokacją czy kolokwialnie mówiąc „wsadzeniem kija w mrowisko”, lecz przejmującym w swym wyrazie wołaniem o prawdę i co za tym idzie szacunek dla tych, którzy w straszliwych okolicznościach stracili życie.  O tych właśnie tragicznych wydarzeniach opowiada wspomniany już film dokumentalny Agnieszki Arnold pt. Bohater (TVP, 2002). Projekcja w formie zapętlonego pokazu towarzyszy wystawie. Tworzy miażdżący w swej wymowie kontekst i jakże mocno i dobitnie uzasadnia potrzebę jej powstania.

Bogna Błażewicz


Zaleszany

wernisaż: 29.01.2018, godz. 18.00

kuratorka: Bogna Błażewicz

oprowadzania kuratorskie: 10.02.2018, godz. 14.00, 21.02.2018, godz. 17.00

 

Romantyczne przygody Beth Stephens, Annie Sprinkle i raka piersi

19.01.2018, godz. 18.00

19.01-1.04.2018

    Wystawa
5. The Romantic Breast Cancer Adventures of Beth Stephens & Annie Sprinkle, fot. David Steinberg

for English version please scroll down

Fotoplastykon Poznański

Koncepcja: Zofia nierodzińska

„Symptomy choroby są zamaskowanymi przejawami miłości, a każda choroba jest przekształconą miłością“. [1]

Pragnienie powoduje choroby, wierzono jeszcze w początkach XX wieku, przynajmniej w świecie mieszczańsko-sanatoryjnej utopii sportretowanej przez Tomasza Manna w Czarodziejskiej górze. Chorzy dotknięci pożądliwością, o symptomach potwierdzonych medycznie, odsyłani byli wtedy do miejsc odosobnienia, położonych najczęściej na szczytach gór, tak aby w tych nietkniętych zanieczyszczeniami epoki przemysłowej okolicznościach cieszyć się spokojem, wstrzemięźliwością i czystym powietrzem niedostępnym dla pracujących w miastach robotniczych mas. Bohaterowie powieści Manna uosabiają romantyczne przekonanie o tym, że człowiek (najczęściej młody zamożny mężczyzna) potrzebuje izolacji, aby wyzdrowieć i w efekcie w pełni wykorzystać swoje twórcze możliwości. Moc kreacyjna jednostki mierzona jest tu odwrotnie proporcjonalnie do słabości fzycznej, której przyczyn upatruje się w afektach powodowanych utrzymywaniem zbyt silnych więzów rodzinnych i wynikających z nich zakaźnych obowiązków. Indywidualizm przepisany zostaje jako remedium na choroby ciała, jego gwarantem zdrowie potwierdzone niezależnością ekonomiczną; relacje społeczne diagnozuje się jako szkodliwe dla szukającej autonomii jednostki. Nowa kapitalistyczna epoka wykuwa w początkach XX wieku swojego bohatera: narcystycznego self-made mana, w swojej współczesnej odsłonie: pozbawionego powłoki cielesnej awatara.

Zupełnie inaczej choroba przedstawia się w twórczości amerykańskiego duetu: Beth Stephens i Annie Sprinkle, który podczas swojej pierwszej wystawy w Polsce pt. Romantyczne przygody Annie Sprinkle, Beth Stephens i raka piersi w poznańskim fotoplastikonie zaprezentuje fotografe z serii Cancer Erotica. Tytułowy rak piersi nie jest tu karą za grzechy życia, a odosobnienie zdecydowanie niezalecane w ramach terapii; choroba nabiera tu charakteru wspólnotowego, jest czymś, czym można, a nawet trzeba się dzielić. Fotografowanie ciała w chorobie staje się swego rodzaju nowotworowym coming outem przełamującym kult wirtualnie proflowanego idywidualizmu. Nowotwór ze zdjęć Beth i Annie zyskuje na znaczeniu jako inspirator, współtwórca i bohater erotycznej narracji. Choroba zapewnia tu kontekst: łóżko jest miejscem akcji, medyczne accessoir, do którego należy zarówno wenfon, jak i karnawałowe piórko, tworzy zestaw dziwnych, acz niezbędnych rekwizytów; w centrum zdarzeń znajdują się performerki(-rzy), czyli Annie, Beth, rak piersi oraz postaci epizodyczne jak pielęgniarka, przyjaciółki oraz czarny doberman. Klasyczne czarno-białe fotografe z serii Cancer Ertotica przedstawiają artystki w trakcie inspirowanego chemioterapią rytuału lesbijskich postrzyżyn; wspólna decyzja o pozbyciu się owłosienia wyprzedza tu nieuniknione konsekwencje choroby; partnerki nie zapominają przy tym o zastosowaniu erotycznych środków kojących. Fotografe wykonał przyjaciel artystek David Steinberg. Drugą część serii stanowią kolorowe snapshoty autorstwa Beth Stephens wykonane podczas wspólnego pobytu artystek w szpitalu: infuzji, odwiedzin, przed, w trakcie i po operacyjnym usunięciu zbitych tkanek nabłonkowych z biustu Annie. Ciekawe jest to, że to właśnie pierś, znak rozpoznawczy słynnej pin-up girl, stała się miejscem rozwoju potencjalnie śmiertelnej choroby. Na zdjęciach Beth biust Annie nie ulega fetyszyzacji, dotknięty chorobą obiekt pożądania wymyka się logice męskiego spojrzenia, to wcale nierzadkie kobiece doświadczenie z rakiem piersi wystarcza, aby spektrum heteronormatywnego imaginarium okazało się niewystarczające. Nowotwór nie czyni z biustu Annie abjektu, to byłoby za proste, widziany oczami Beth staje się częścią uwspólnionego doświadczenia, które możliwe jest dzięki współodczuwającemu, haptycznemu spojrzeniu (touching gaze), które odrzuca androcentryczny konstruktywizm, nie oddziela „ja“ od „innego“, ciała od umysłu, człowieka od innych żyjących istot. Artystki proponują tutaj zupełnie odmienny, niż ten ofcjalnie patriarchalny, sposób kształtowania reprezentacji. Nie budują silnych podmiotów kosztem sprowadzania „innych“ do roli fetyszów, kierując się doświadczeniem troski ucieleśniają to, co izraelska teoretyczka Bracha Lichtenberg Ettinger nazywa „matrixial gaze“, czyli spojrzeniem macicznym, bazującym na współodczuwaniu, na relacjach, których nie sposób objąć zestawem pojęciowym ze słownika Lacanowskiej psychoanalizy.

To nie indywidualizm i związana z nim segregacja gatunkowa, zdają się mówić autorki serii Cancer Erotica, ale współodczuwanie pozwala ludzkim zwierzętom na wykorzystanie pełni swoich możliwości, na świadome bycie częścią organicznego świata. W tej materialistycznej rzeczywistości choroba nie jest metaforą, lecz tym co widać i czuć, czyli zbitkiem tkanek, które w swoim komórkowym rozprzężeniu są tak samo budulcem ludzkich, jak i nieludzkich organizmów żywych. Wyzbycie się przekonania o własnej antropocentrycznej wyjątkowości może być uzdrawiającym doświadczeniem leczącym gatunek Homo sapiens z pozbawionego humoru autodestrukcyjnego indywidualizmu, który w przedśmiertnych drgawkach grozi uruchomieniem arsenału atomowego. Beth i Annie zamiast narcystycznej obsesji proponują miłość i troskę o siebie nawzajem, a także o inne ziemskie byty. Artystki są prekursorkami ekologicznego seks-aktywizmu, poprzez który propagują zmianę ludzkiego sposobu postrzegania Ziemi jako matki na Ziemię jako kochankę, gdyż jak przekonują: od matki oczekuje się opieki, a o względy kochanki trzeba zadbać, tak aby nie odeszła.

Zofia Nierodzińska

[1] Mann, T.: Czarodziejska góra, Kraków: Warszawa 1982, s.128

Ograniczenia wiekowe: od 16 r.ż./ za zgodą rodziców

Wystawy w Fotoplastykonie Poznańskim organizowane są we współpracy z Wydawnictwo Miejskie Posnania.


 

Fotoplastykon Poznański

Concept: Zofia nierodzińska

Symptoms of disease are nothing but a disguised manifestation of the power of love; and all disease is only love transformed. [1]

Desire tiggers disease; this belief lingered still at the beginning of the 20th century, at least in the world of a bourgeois spa-located utopia portrayed by Thomas Mann in The Magic Mountain. Patients afflicted with excessive desire, with medically confirmed symptoms, were then sent back to places of seclusion, most often located on tops of mountains, in order to enjoy peace, continence and clean air inaccessible to the working urban classes; they relished in the air uncontaminated by the industrial era. The protagonists of Mann’s novel epitomise the romantic conviction that a man (usually a young affluent man) needs isolation to recover and, as a result, to fully use his creative abilities. The creative power of an individual is measured inversely in proportion to physical weakness, the causes of which are apparently linked to affectations caused by excessively strong family ties and the resulting infectious duties. Individualism is prescribed as a remedy for bodily diseases. It is guaranteed by a good health status confirmed by economic independence; social relations are diagnosed as harmful to the individual who seeks autonomy. In the early twentieth century, the new capitalist era forges its own hero: a narcissistic self-made man, who in the present-day version is a skinless avatar.

This disease comes off completely differently in the work of the American duo: Beth Stephens and Annie Sprinkle, who during his first exhibition in Poland entitled The Romantic Adventures of Annie Sprinkle, Beth Stephens and Breast Cancer in the Poznań kaiserpanorama will present photographs from the Cancer Erotica series. The breast cancer in the title is not a punishment for the sins of one’s life, and isolation is definitely not recommended as part of the therapy. The disease acquires a communal character as something that can and must be shared. Photographing the body in illness becomes a sort of cancerous coming-out that undermines the worship of virtually profiled individualism. The cancer in the photos by Beth and Annie gains importance as an inspiration, co-creator and hero of an erotic narrative. The disease provides the context, with the bed as the setting, the medical accessories comprise both the catheter and the carnival feather, and a whole set of strange but necessary props. The performers, or Annie, Beth, breast cancer, and cameo characters like a nurse, friends and a black Doberman are the centre of all attention. Classic black-and-white photographs from the Cancer Ertotica series show the artists during a chemotherapy-inspired ritual of lesbian hair-cutting; the joint decision to get rid of hair foreshadows the inevitable consequences of the disease; the partners do not forget about the use of erotic soothers. Photographs were taken by the artists’ friend David Steinberg. The second part of the series is composed of colour snapshots by Beth Stephens wykonane podczas wspólnego pobytu artystek w szpitalu: infuzji, odwiedzin, przed, w trakcie i po operacyjnym usunięciu zbitych tkanek nabłonkowych z biustu Annie. Ciekawe jest to, że to właśnie pierś, znak rozpoznawczy słynnej pin-up girl, stała się miejscem rozwoju potencjalnie śmiertelnej choroby. Na zdjęciach Beth biust Annie nie ulega fetyszyzacji, dotknięty chorobą obiekt pożądania wymyka się logice męskiego spojrzenia, to wcale nierzadkie kobiece doświadczenie z rakiem piersi wystarcza, aby spektrum heteronormatywnego imaginarium okazało się niewystarczające. Nowotwór nie czyni z biustu Annie abjektu, to byłoby za proste, widziany oczami Beth staje się częścią uwspólnionego doświadczenia, które możliwe jest dzięki a compassionate, touching gaze, which rejects androcentric constructivism, nie oddziela „ja“ od „innego“, ciała od umysłu, człowieka od innych żyjących istot. Artystki proponują tutaj zupełnie odmienny, niż ten oficjalnie patriarchalny, sposób kształtowania reprezentacji. Nie budują silnych podmiotów kosztem sprowadzania „innych” do roli fetyszów, kierując się doświadczeniem troski ucieleśniają to, co izraelska teoretyczka Bracha Lichtenberg Ettinger calls a matrixial gaze, based on compassion, on relations which cannot be contained within the glossary related to Lacanian psychoanalysis.

To nie indywidualizm i związana z nim segregacja gatunkowa, zdają się mówić autorki serii Cancer Erotica, ale współodczuwanie pozwala ludzkim zwierzętom na wykorzystanie pełni swoich możliwości, na świadome bycie częścią organicznego świata. W tej materialistycznej rzeczywistości choroba nie jest metaforą, lecz tym co widać i czuć, czyli zbitkiem tkanek, które w swoim komórkowym rozprzężeniu są tak samo budulcem ludzkich, jak i nieludzkich organizmów żywych. Wyzbycie się przekonania o własnej antropocentrycznej wyjątkowości może być uzdrawiającym doświadczeniem leczącym gatunek Homo sapiens z pozbawionego humoru autodestrukcyjnego indywidualizmu, który w przedśmiertnych drgawkach grozi uruchomieniem arsenału atomowego. Beth i Annie zamiast narcystycznej obsesji proponują miłość i troskę o siebie nawzajem, a także o inne ziemskie byty. Artystki są prekursorkami ekologicznego seks-aktywizmu, poprzez który propagują zmianę ludzkiego sposobu postrzegania Ziemi jako matki na Ziemię jako kochankę, gdyż jak przekonują: od matki oczekuje się opieki, a o względy kochanki trzeba zadbać, tak aby nie odeszła.

Zofia Nierodzińska

[1] Mann T., The Magic Mountain, transl. H.T. Lowe-Porter. Vintage Books: London, 1999, p. 336.

The exhibitions at Fotoplastykon Poznań are organized in cooperation with the Municipal Publishing House Posnania.

sexecology.org
www.davidsteinberg.us
earthlab.ucsc.edu
anniesprinkle.org
https://en.wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Stephens
https://en.wikipedia.org/wiki/Annie_Sprinkle

 

My – wspólny organizm, Elvin Flamingo & Infer

9.01.2018, godz. 18.00

9.01-4.02.2018

    Wystawa
Elvin-Flamingo-Infer-

Jarosław Czarnecki, który przybrał pseudonim Elvin Flamingo, jest jednym z nielicznych polskich artystów, którzy konsekwentnie od wielu lat podejmują temat relacji współczesnych praktyk naukowych, technologicznych i kulturowych. W swoich pracach artysta przekracza idee antropocentryzmu sztuki oraz kwestionuje pojęcie autonomii artystycznej. Jego twórczość, która przybiera postać instalacji, filmów, a także koncertów muzycznych, łączy energię zwierząt i ludzi ze światem technologii i mediów. Piotr Krajewski pisał o pracach Elvina Flamingo, że ich punktem wyjścia jest wieloletnia fascynacja artysty biologią i że  jest ona w wymiarze gatunkowym spotkaniem  ludzkiej i nie ludzkiej kultury. „Dzieło Jarosława Czarneckiego (…) wykracza poza proste dychotomie natura-technologia, biologia-kultury, formy naturalne-architektura, budowanie albo konstruowanie środowisk, kreacja-symulacja. Artysta przygotowuje i inicjuje procesy, które następnie mogą/muszą zostać podjęte przez samą naturę”.[1] Najbardziej znanym projektem Flamingo jest nagrodzona na Biennale Sztuki Mediów WRO praca Symbiotyczność tworzenia, która jest efektem jego wieloletniej pracy z koloniami mrówek farmerek. Artysta komentując swoją instalację, podkreślał, że „zasadniczym zabiegiem jest tutaj przesunięcie demiurgicznej pozycji autora (bądź artysty) na pozycję uczestnika… i każde z nas, dany superorganizm i ja, osobno nic nie znaczymy i wręcz nie istniejemy bez siebie nawzajem jako dzieło“.[2]

My – wspólny organizm Elvina Flamingo i grupy Infer jest fantastyczno-naukowym projektem wizualnym, który prowadzi nas od najstarszej grupy bezkręgowców żyjących na ziemi do świata rzeczywistości wirtualnej. Wszystkie elementy tej instalacji są ze sobą powiązane i współistnieją, tworząc tytułowy „wspólny organizm”. Inspiracją dla powstania tej pracy była informacja o odkryciu przez astronomów dwóch gwiazd KIC 8462852 oraz EPIC 204278916 , w których wykryto trudno wytłumaczalne nieregularne spadki jasności. Istnieją różne hipotezy wyjaśniające to zjawisko.  Jedna z nich mówi o masywnym roju komet otaczającym gwiazdy, zaś według innej – gwiazda obraca się z tak dużą prędkością, że dochodzi do jej spłaszczenia, przez co na biegunach występują wyższe temperatury niż na równiku. Mniej wiarygodne, ale nadal nie odrzucone wyjaśnienie zakłada, że mamy do czynienia z tzw. Sferą Dysona – megastrukturą, opisaną prawie 60 lat temu przez Freemana Dysona w czasopiśmie naukowym „Science”, w artykule zatytułowanym Search for Artificial Stellar Sources of Infra-Red Radiation. Jest to konstrukcja, która miałaby otaczać gwiazdę w celu gromadzenia energii na użytek odpowiednio zaawansowanej cywilizacji. Dyson, swoją megastrukturę opisywał właśnie jako „rój” mniejszych ciał, poruszających się po niezależnych (choć bliskich) orbitach, a nie jak sugerowali jego zwolennicy całkowicie otaczającą gwiazdę jednolitą masywną konstrukcję.

Nagrodzona praca (Grand Prix na Biennale Mediów WRO 2017) – instalacja My – wspólny Organizm dotyka problemu życia po erze człowieka i tworzy fantazje na temat możliwości rozprzestrzenienia się w kosmosie nie ludzkiego życia. Praca składa się z trzech obiektów. Obiekt A – Ten widok ma potencjał to inkubator zaprojektowany dla dżdżownic, produkowany przez nie biohumus za pośrednictwem specjalnych czujników emituje sygnały do pozostałych obiektów. Nawiązujący do heksagonalnego bieguna Saturna oraz teleskopu Jamesa Webba obiekt B – Wanitatywność jest pozornie pustym pojemnikiem gotowym do przyszłego zasiedlenia. Wyposażony w hełm VR, przypominający krzesło elektryczne obiekt C  – Fenotyp wirtualny daje dostęp do  generatywnej rzeczywistości wirtualnej. Przestrzeń dźwiękowa świata wirtualnego generowana jest na podstawie sygnałów z sensorów obiektu A. Sygnały z obiektu A generują także elementy wizualne, których doświadczamy, siedząc na fotelu.

Marek Wasilewski

Elvin Flamingo, właśc. Jarosław Czarnecki, urodzony w 1967 roku. Jako artysta pracuje od 2008 roku. W 2014 roku obronił pracę doktorską pt. „Symbiotyczność tworzenia” na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, która odbiła się szerokim echem w kraju i za granicą. Jest wykładowcą i prodziekanem na Wydziale Rzeźby i Intermediów ASP w Gdańsku. Jest laureatem licznych nagród, m.in. Gold Remi na festiwalu Worldfest-Houston (2009), Grand Prix Biennale w Gdańsku (2012), Nagrody Krytyków na Biennale WRO 2015, Grand Prix Triennale w Sopocie (2016).

Radosław Deruba , urodzony w 1987 roku, twórca wizualny, autor i projektant wizualizacji generatywnych w czasie rzeczywistym. Absolwent Wydziału Rzeźby i Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku (2015). Laureat Grand Prix na Videozone Festival 2015. Finalista festiwali Inspirations 2014, LPM Mexico 2013 i LPM Rome 2013.

Patryk Chyliński , urodzony w 1992 roku, twórca generatywny, łączący świat realny ze światem cyfrowym, muzyk eksperymentalny, student ostatniego roku na Wydziale Rzeźby i Intermediów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Radosław Deruba i Patryk Chyliński tworzą duet Infer.

[1] Piotr Krajewski, Oddziaływanie nieantagonistyczne, „Czas Kultury” 1/2016, str. 139-143

[2] Zderzenie świata sztuki i mrówek, z Elvinem Flamingo i Jussim Parikką rozmawia Joasia Krysa, „Czas Kultury” 1/2016, str.150

Punctum. Architektura krytyczna. Jarosław Kozakiewicz

15.12.2017, godz. 18.00

15.12.2017-14.01.2018

    Wystawa
ARSENAL_KOZAKIEWICZ_Notes_130x205mm

kurator: Marek Wasilewski

Punctum – projekt platformy widokowej na Górze Przemysła jest symbolicznym punktem odniesienia dla wystawy Jarosława Kozakiewicza w Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu. Wzgórze, nad którym obecnie góruje neogotycka wieża, oddalone jest od galerii o kilkaset metrów. Fizyczna bliskość, niemal nakładanie się na siebie przestrzeni prezentacji i miejsca niezrealizowanego projektu współtworzy polemiczny wymiar tej wystawy. Punctum to zaprojektowana w 2007 roku alternatywna koncepcja rozbudowy Muzeum Narodowego w Poznaniu. W miejscu istniejącej obecnie historyzującej budowli imitującej zamek Przemysła II artysta zaproponował subtelnie wpisujące się w krajobraz miasta i strukturę przestrzeni galerie i dwukondygnacyjny taras, z którego można by wygodnie podziwiać panoramę architektury poznańskiego starego miasta.  Jarosław Kozakiewicz zaproponował polemikę z przestarzałą ideą architektury władzy, której budowle miały dominować nad otoczeniem i stanowić dla niego najważniejszy punkt odniesienia. Zamiast tego przedstawił projekt architektury funkcjonalnej, która formy wizualnej przemocy zastępowała dialogiem historii z nowoczesnością.

To szczególne miejsce staje się punktem wyjścia do proponowanej przez artystę rozmowy o krytyczności architektury. Pokazująca wiele różnych projektów wystawa w Arsenale jest pytaniem o to, jakiej architektury potrzebujemy, nie tylko po to, by wygodniej mieszkać, ale jaka architektura może sprawić, by nasze życie było lepsze i przede wszystkim bardziej uważne na potrzeby i wymagania naszego otoczenia.

Kolejnym projektem Kozakiewicza, który wywołał w Poznaniu gwałtowną debatę była jego Kurtyna ziemna zaprojektowana dla Parku Drwęskich, pomiędzy ulicami Górna Wilda i Królowej Jadwigi. Była to kompozycja architektoniczno-rzeźbiarska, której zadaniem było odseparowanie parku od ruchliwej ulicy i rewitalizacja oraz wzmocnienie funkcji zaniedbanych przestrzeni. Projekt zakładał między innymi wprowadzenie kaskady wodnej, której szum stanowiłby dźwiękową barierę pomiędzy ulicą i terenem zielonym. W obu poznańskich projektach artysta bardzo uważnie odnosił się do ukształtowania terenu, który miał być przedmiotem jego interwencji. W przypadku Punctum Kozakiewicz dokładnie rozpracował fenomen wzgórza, na którym wzniesiono historyczny zamek. W przypadku Kurtyny cała koncepcja opiera się na zróżnicowanym, falistym i kaskadowym charakterze parku. Na przykładzie Kurtyny widać również, jak ważne jest w działalności Kozakiewicza umiejętne łączenie natury i kultury, a także postrzeganie miejsca człowieka w mikro- i makroświecie. Jarosław Kozakiewicz w swojej praktyce twórczej zajmuje się tworzeniem projektów z pogranicza sztuk wizualnych i architektury, w których zadaje kluczowe pytania o znaczenie miejsca oraz jego historycznych, kulturowych i społecznych dyskursów. Ważnym tematem jego pracy badawczej i artystycznej jest także przyszłość miast i ich mieszkańców.

Marek Wasilewski

Jarosław Kozakiewicz to artysta, którego dzieła sytuują się na pograniczu rzeźby, nauki i architektury. W centrum trwającej od prawie trzech dekad praktyki artystycznej znajduje się niezmiennie ludzkie ciało. Kozakiewicz łączy je z otaczającym światem w rzeźbach, działaniach typu environment, schematach architektonicznych i projektach kształtowania krajobrazu realizowanych w Polsce i Europie.

Czołowy historyk architektury Joseph Rykwert pisał: „Dzisiaj bardzo rzadko – o ile w ogóle –spotyka się artystów, którzy byliby tak bardzo zainteresowani mechaniką ciała w jego relacjach z otoczeniem jak Jarosław Kozakiewicz”.

Artystyczno-architektoniczne projekty Kozakiewicza czerpią z niezwykle wszechstronnych inspiracji, które uwzględniają genetykę, fizykę, astronomię, a także współczesne myślenie o ekologii oraz starożytną kosmologię. Rezygnując z poczucia pewności, które oferuje nauka, Kozakiewicz dzieli się z odbiorcą poetyckimi badaniami w dziedzinie natury wcielonego bytu.

Poszukiwania artysty zaowocowały m.in. utopijnymi i krytycznymi projektami z zakresu architektury i sztuki ziemi. Niektóre z nich zostały nagrodzone w prestiżowych konkursach architektonicznych – artysta otrzymał wyróżnienie w konkursie na projekt Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu Znaki Czasu (2004). W 2005 roku projekt Kozakiewicza wygrał międzynarodowy konkurs na Park Pojednania w pobliżu Muzeum w Auschwitz-Birkenau, a w 2007 roku ukończony został Projekt Mars – przedsięwzięcie przekształcające krajobraz po byłej kopalni węgla brunatnego wokół jeziora Baerwalde w Niemczech. Realizacja przyjęła postać wałów ziemnych uformowanych w ogromny kształt ludzkiego ucha. Inne projekty to często utopijne propozycje rozwiązań ekologicznych lub symbolicznych w zakresie planowania przestrzennego (Transfer, 2006) lub architektury (Oxygen Towers, 2005). W 2006 roku Kozakiewicz reprezentował Polskę na 10. Międzynarodowej Wystawie Architektury w Wenecji.

Ostatnie realizacje rzeźbiarskie artysty odwołują się do jego prac z lat 90. XX wieku (powstających po ukończeniu studiów rzeźbiarskich na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i Cooper Union for Advancement of Science and Art w Nowym Jorku). Projekty te – nie będące ani schematami architektonicznymi, ani systemami konstrukcyjnymi – należy rozumieć, podobnie do architektonów Malewicza, jako obiekty stymulujące wyobraźnię. Geometria tych prac – analogicznie do modulora Le Corbusiera, systemu proporcji opartego na ludzkim ciele – wywodzi się z organizacji zmysłowej.

Hortus, Wojciech Kołacz

1.12.2017, godz. 18.00

1-31.12.2017

    Wystawa
ulotkatyl internet

kuratorka: Paulina Ząbek

Inspiracja płynąca z natury jest nieskończona. Kontakt z nią może wzbudzić w nas pragnienie nowych doznań i potrzebę poszukiwania sposobów na przedstawienie naszego wewnętrznego doświadczenia.  Wojciech Kołacz czyni widzialnymi własne obserwacje, a dzięki jego poszukiwaniom formalnym możemy zajrzeć do jego intymnego świata, tak bardzo nieoczywistego i odmiennego od dotychczasowej twórczości artysty. Ten nowy, świeży świat okazuje się oczarowywać mikrostrukturą form, wzajemnym stosunkiem plam barwnych, sposobem ich przenikania się i współoddziaływania. Hortusłac. ogród – jest też wyrazem tęsknoty za czymś utajonym, lepszym, za czym w skrytości tęskni każdy z nas. Co ważne, w tej tęsknocie nie ma smutku ani melancholii. Jest ona pełna radości, napędzana ciekawością – taką, dzięki której chce się odkrywać i zgłębiać więcej, nie kwestionować, a po prostu poznawać.

The Real World Martin Parr & Rimaldas Vikšraitis

14.11.2017, godz. 18.00

14.11-10.12.2017

    Wystawa
GB. England. New Brighton. From 'The Last Resort'. 1983-85.
GB. England. New Brighton. From 'The Last Resort'. 1983-85.

Kurator projektu: Gintaras Česonis

Realizacja: Michał Sita

Koordynacja: Paulina Ząbek

XPRINT / festiwal książek fotograficznych http://pix.house/xprint2017/

Ironia z jaką Martin Parr i Rimaldas Vikšraitis budują swoje opowieści może budzić pruderyjny opór wobec portretowania przedstawicieli naszego gatunku w sposób, jaki nam nie schlebia. Rodzi też pytanie o etykę pracy dokumentalisty, o to jak daleko może się on posunąć używając do budowania subiektywnych wypowiedzi – prawdziwych ludzi. Czy bezkompromisowość z jaką traktują swoich bohaterów jest uzasadniona? Czy fakt, że tematem tych kronik jest rzeczywistość, którą niełatwo zauważyć i niełatwo się na nią zgodzić, bo narracja jaką obaj, Parr i Vikšraitis, proponują demaskuje grzeczne, uładzone i fałszywe wyobrażenia o otaczającym świecie – uzasadnia groteskę, z jaką w swoich opowieściach umieszczają prawdziwe postacie?

Wiarygodność obu fotografów wynika z relacji jakie nawiązują z prawdziwym światem. Obaj bardzo świadomie pozycjonują własne zaangażowanie w przedstawianych rzeczywistościach.

Wierzymy w te obrazy, a komentarz do nich uznajemy za uzasadniony. Obaj proponują uczciwe – czyli wymagające rzetelnej analizy – studium, i obaj budują spójne, choć skrajnie różne formalnie, wizualne narracje przypisane do tych badań. Komunikują jakie wartości nas napędzają, jakie ambicje nami sterują, na przekór tym, które, kierowani próżnością i chęcią podniesienia własnego statusu społecznego, chcielibyśmy reprezentować. Proponowane przez nich ironiczne podejście ułatwia przełknięcie mało optymistycznych diagnoz, które formułują, a przerysowanie staje się wiarygodnym, osobistym buforem wobec złudzeń przeciwko którym występują.

Analiza prawdziwego świata odbywa się w oparciu o jasne procedury i należy nazwać ją metodyczną. Postrzegamy więc The Real World jako centralne wydarzenie festiwalu książek fotograficznych w ramach którego zastanawiamy się nad metodami długoterminowej pracy dokumentalistów. Punktem wyjścia jest rzetelny i uderzający opis prawdziwych światów Parra i Vikšraitisa. Kolejne, równoległe strategie zaprezentowane zostaną w trakcie spotkań z polskimi fotografami, kuratorami i projektantami używającymi książki fotograficznej jako autonomicznego nośnika wizualnych wypowiedzi. Zaproszeni goście poddadzą analizie metody, jakich używa fotografia realizująca długoterminowe cykle zakończone publikacjami. Będą to strategie dalekie od incydentalności i poszukiwania ilustracji do z góry założonych tez, budujące generalizacje dopiero na podstawie powtarzanych wielokrotnie, autokrytycznych i kształtowanych świadomie spotkań fotografów z rzeczywistościami, o których starają się opowiedzieć. Skupimy się na metodach opisu świata przez dokumentalistów poddawanych bardzo surowej próbie, gdy medium, w jakim prezentują wyniki swoich prac, jest tak wymagające jak książka.

••
Wspólna wystawa obu fotografów wynika po części z ich wcześniejszych relacji, Martin Parr zaprezentował w 2009 roku prace Vikšraitisa publiczności w Arles. Udział Litwina w festiwalu zakończył się przyznaniem prestiżowej Discovery Award i uruchomił cykl wystaw prezentujących Grimaces of Weary Village międzynarodowej publiczności.

Autorem koncepcji kuratorskiej i wyboru zdjęć do The Real World jest Gintaras Česonis, która premierową wystawę zrealizowała w litewskiej Kaunas Photography Gallery. The Real World prezentowana była dotychczas w Kownie, Wiedniu, Mińsku i Tbilisi. Poznańska odsłona jest ostatnim publicznym pokazem w tej formie.

Michał Sita

Adrian Kolarczyk, Maria Stożek Ryby, kamienie, telewizory

3.11.2017, godz. 18.00

3-26.11.2017

    Wystawa
ulotka_cieta_A6_RKT 4

kurator: Marek Wasilewski

Świat współczesny prześladowany jest przez nadmiar obrazów. Codziennie elektroniczne media i portale społecznościowe wypluwają z siebie miliony zdjęć. Przeważająca większość z nich to prywatne zdjęcia przedstawiające twarze i sceny z  życia prywatnego . Badacz kultury wizualnej Nicholas Mirzoef  podaje, że obecnie „w ciągu dwóch minut sami Amerykanie robią więcej zdjęć, niż wykonano przez cały dziewiętnasty wiek…W 2012 roku wykonaliśmy już oszałamiającą liczbę 380 miliardów fotografii, niemal wszystkie techniką cyfrową. W 2014 roku zrobiono bilion zdjęć…Wszystkie te fotografie są naszymi próbami zobaczenia świata. Czujemy się zobowiązani, by tworzyć jego obrazy i dzielić się nimi. Jest to najważniejszy element wysiłków zmierzających do zrozumienia zmieniającego się świata.”[1]

Dzisiaj nie zadajemy sobie już pytania czy fotografia kłamie, albo w jaki sposób fotografia kłamie. Odpowiedzieli na nie teoretycy już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Problemem dnia dzisiejszego jest analiza danych big data. Dzisiaj nie pytamy o to,  co widać na tej fotografii, pytamy: co widać na tym milionie fotografii. Autor Języka nowych mediów Lev Manovich, pisze, że zamiast mówić o fotografii jako o pojedynczym fenomenie, należy dzisiaj analizować kultury fotograficzne. W swojej książce Instagram and Contemporary Image analizuje 16 milionów zdjęć zamieszczonych na instagramie w 17 globalnych metropoliach.

Do jednej z takich zdefiniowanych przez Manovicha  kultur fotograficznych odnosi się wystawa Marii Stożek i Adriana Kolarczyka. Artyści  zafascynowali się kolekcjonowaniem analogowych zdjęć, które można kupić w Polsce na targowiskach a także w internecie. W przeciwieństwie do zdjęć obecnych w sieci, są to obrazy, które przemawiają do nas także swoją fizyczną. Ważny jest ich rozmiar, faktura i kolor papieru, ślady indywidualnego zużycia, przypadkowe zagięcia i plamy. Są to fotografie pochodzące najczęściej z rodzinnych archiwów, które dokumentują różne wydarzenia z życia jak np. Wakacje, kupno samochodu, ulubione zwierzęta, dzieci, imprezy rodzinne. Są one częścią kultury jaka rozwinęła się po Drugiej Wojnie Światowej wraz ze społeczeństwem konsumpcyjnym i rewolucją na rynku fotograficznym. Rewolucja uruchomiona przez firmę Kodak polegająca na tanim i powszechnym wywoływaniu i drukowaniu zdjęć w gęstej sieci zakładów fotograficznych zmieniła fotografię tak samo, jeżeli nie bardziej dogłębnie niż pojawienie się mediów społecznościowych na początku XXI wieku. Maria Stożek i Adrian Kolarczyk bardzo szybko zorientowali się, że w zetknięciu z tym fenomenem muszą przyjąć postawę badaczy, którzy nie analizują pojedynczych przypadków lecz zajmują się korelacjami występującymi w ich zbiorach.

Artyści piszą, że: „dopiero narzucające się analogie skłoniły nas do rozpoczęcia systematyki. Fotografie, które trafiają na targowiska są pozostałościami po albumach rodzinnych lub ukazują wydarzenia ważne w historii. Stosowany przez nas podział podlega wielu kluczom, bazujących między innymi na motywie, sekwencji obrazów następujących tuż po sobie(ruch), podobieństwie pozycji przyjmowanej przez człowieka, zbieżności miejsc etc. Pokrewność wydarzeń sprowokowała do tworzenia kolejnych podzbiorów, które stopniowo ukazały socjologiczny wymiar oraz odkrycie społecznych wartości w fotografii. Różne grupy środowiskowe podejmują te same decyzje podczas rejestracji, co wyraża się nawet w identycznej estetyce i sposobie przedstawienia fotografowanego tematu. Powstałe podzbiory wynikają z dostrzegania nowych sytuacji charakterystycznych dla etapu życia – młode pary pozujące pod wierzbami płaczącymi, zdjęcia na konarze drzewa, prezentacje nowego sprzętu, sen, kataklizmy czy tak oczywiste wydarzenia jak urodziny, wakacje i pogrzeby. Znajdujemy wśród nich zdjęcia ludzi w oknach, prezentacje trofeum – ryby, kamienie, telewizory, grupy zawodowe – pielęgniarki, siostry zakonne, księża, kominiarze.”

Adrian Kolarczyk i Maria Stożek w swoich dotychczasowych pracach  prezentowanych wspólnie i indywidualnie, zainteresowani byli przede wszystkim ujawnianiem i badaniem wewnętrznych mechanizmów  systemów reprezentacji. Cząstka nieskończonego archiwum ujawnionego przez Stożek i Kolarczyka, może na pierwszy rzut oka wydawać się banalna. Jednakże w banalności tej tkwi niesamowitość, która objawia się w obcowaniu z tym co jest znane i jednocześnie zupełnie obce. Czynność patrzenia na te fotografie staje się tak samo kontrowersyjna jak czynność ich zbierania. Stawia nam nie tylko pytanie o to w jaki sposób w naszym mózgu odbywa się proces kojarzenia sensów na podstawie sygnałów wizualnych, w jaki sposób zmuszeni jesteśmy do porządkowania wszystkiego co widzimy, przede wszystkim stawia nam niewygodne pytanie o to dlaczego w ogóle patrzymy na te fotografie.

Marek Wasilewski

[1] Nicholas Mirzoeff, Jak zobaczyć świat, Warszawa 2016, str.20

Aukcja! Sztuka dla Puszczy

13.10.2017, godz. 18.00

13.10.2017-20.10.2017

    Aukcja / Wystawa
zaproszeni dl z logo 20.09

Wernisaż wystawy: 13.10.2017, godz. 18.00

Aukcja: 20.10.2017, godz. 18.30

Prowadzący: Maciej Narożny

W dniach 13 – 20 października 2017 modernizm wróci do korzeni, a arsenał Galerii Miejskiej wypełni się sztuką miasta dla puszczy. W tych dniach Kolektyw Busz zaprasza na salon zależnych od wody, światła i tlenu, na wystawę prac artystycznych, które zostały przekazane w konkretnym celu — aby bronić drzew przed wycinką. Tygodniowa wystawa zwieńczona zostanie aukcją — 20 października o godzinie 18.30, z której całkowity dochód przeznaczony zostanie na wsparcie Obozu dla Puszczy pod Białowieżą.

Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami brutalnej akcji wycinania drzew objętych międzynarodową ochroną, rozjeżdżania leśnej ściółki, która jest środowiskiem życia dla ponad 5000 gatunków grzybów, śluzowców, porostów, chrząszczy, mrówek i bakterii. Obserwujemy, jak to, co jeszcze niedawno uznawane było za nietykalne, ginie pod obojętnymi na bogactwo fauny i flory kołami harwestera. Jako instytucja miejska nie chcemy dłużej pozostawać bierni, dlatego włączamy się w protest wraz z Kolektywem Busz, wykorzystując to, na czym znamy się najlepiej — organizując wystawę i aukcję.

Dochodami z aukcji pragniemy wesprzeć tych i te, którzy(re) zdecydowali(ły) się pozostać w puszczy na dłużej, aby chronić ją wtedy, kiedy przepisy zawodzą.

lista prac, ceny wywoławcze

Porozmawiajmy o śmieciach

17.10.2017, godz. 18.00

17.10.2017 - 5.11.2017

    Wystawa
smieci_arsenal_plakat_b1_3_druk2

Kuratorzy: Hugon Kowalski, Marcin Szczelina

Projekt Hugona Kowalskiego i Marcina Szczeliny “Let’s talk about garbage” (“Porozmawiajmy o śmieciach”), który reprezentował Polskę na głównej wystawie 15. Międzynarodowego Biennale Architektury w Wenecji, zbierał entuzjastyczne oceny i recenzje zagranicznych dziennikarzy i krytyków architektury. Projekt dotyczy nadprodukcji śmieci, która jest globalnym problemem, z jakim borykają się wszystkie kraje na świecie. Współczesną odpowiedzią na nadprodukcję odpadów wytwarzanych przez konsumpcyjny tryb życia człowieka jest recykling. To właśnie recykling wydaje się jedyną nadzieją na spowolnienie zaśmiecania naszej planety.
Projekt “Let’s talk about garbage”, jest próbą pokazania nowych alternatywnych strategii w walce z zalewającą nasze miasta lawiną odpadów oraz tego, jak architektura może wpływać na ich zmniejszenie oraz uczestniczyć w procesie recyklingu.


Aby otrzymywać informacje dotyczące wydarzeń
w Galerii Miejskiej Arsenał, wpisz poniżej
swój adres e-mail: